Karpacz - Kar-pob. Grazi
Grażynka wróciła z Karpacza bardzo opalona i podekscytowana nową znajomością. Byliśmy z mężem zadowoleni, bo córce naszej nie układało się jak dotąd w życiu, a pan Zdzisław - chłopak Grazi - ponoć mądry i kulturalny człowiek. Na nartostradzie
Karpacz nasza córka okazała się wybawieniem dla Zdzisława. O mało się nie połamał, a w każdym razie poturbował się poważnie. W Karpaczu jest tyle hoteli i pensjonatów, ale przeznaczenie chciało, że byli zakwaterowani w tym samym. Połączyła ich wspólna pasja do nart i książek. Znajomość tak się rozwinęła, że zaczęli planować następny wspólny wyjazd na narty za 2,3 tygodnie. Może się Karpacz okazać dla nich szczęśliwy, oby. Na razie nie zapeszamy z mężem, ale trzymamy kciuki.
Zobacz podobne: