konferencje - konf. - chirurgia
Na konferencje naukowe jeździłem najczęściej z moimi kolegami. Tym jednak razem, po części wyróżniony, musiałem uczestniczyć w sympozjum sam. Szkoda mi było, bo chociaż w nagrodę jako jedynemu dziekan sfinansował udział w konferencji, to moich kolegów wydziałowych bardzo lubiłem i mieliśmy dużo miłych wspomnień z poprzednich tego typu wyjazdów. To, o czym kumple mieli przeczytać później w kolumnie
konferencje naszego pisma Skalpel , było przedmiotem wykładu, w którym bezpośrednio uczestniczyłem. Bardzo mi zazdrościli, bo wiedzieli, że tego, co nauczy się na konferencjach nie można porównać z poznaniem zagadnienia z jakiegoś opracowania. Rzecz była faktycznie godna uwagi, bo chodziło o dość poważny przełom w chirurgii. Świat medyczny był podzielony, bo nawet największe sławy opowiadały się bądź za metodą, bądź przeciwko niej. Nawet moi koledzy, którym potem referowałem wykłady, byli w tej kwestii podzieleni. Cóż, każdy ma prawo do swoich przemyśleń, a tylko czas pokaże, czy ta rewelacja na stałe zagości w kanonie chirurgicznej praktyki, czy nie.

Zobacz podobne: